Zadzwoń do nas: 530 198 293

Atak ślimaków na Florydę

Floryda zmaga się z wieloma inwazyjnymi gatunkami zwierząt, od ryb skrzydlic po pytony birmańskie. W ostatnim czasie doświadczyła kolejnych najeźdźców stanu – ślimaki z gatunku Lissachatina fulica, które są nazywane też gigantycznymi ślimakami afrykańskimi. Mogą one osiągać nawet do 20 centymetrów długości. Ubarwienie jasnobrązowe o zmiennym deseniu. Różnice w budowie, kształcie i ubarwieniu muszli są związane z warunkami środowiska, w jakim przebywa dana populacja. Przedstawiciele tego gatunku żyją przeciętnie 5–6 lat. Dojrzałość płciową uzyskują pomiędzy 5. a 8. miesiącem życia. Liczba składanych jaj jest zależna od wieku osobnika i wynosi od 10 do 400 sztuk jednorazowo. W sprzyjających warunkach ślimak ten może złożyć 1800 jaj w ciągu roku. WOW!

Czemu jednak w USA tak obawiają się tych ślimaków? Jeśli bowiem nie znajdą one wystarczającej ilości wapnia w glebie jako swojego pożywienia, zaczynają „obgryzać” tynk na budynkach. 

Co ciekawe – ślimaki te już raz zaatakowały Florydę, co oznacza, że teraz udało się je opanować po raz drugi. Tym razem kosztowało to służby 24 miliony dolarów i trwało 10 lat. 

Lissachatina fulica przybyła do południowej Florydy w 1966 roku z Hawajów. Trzy okazy tego gatunku wypuszczono do ogródka, a one później rozmnożyły się w tysiącach. Do 1975 roku inwazję ślimaków udało się opanować, ale w 2011 pojawiła się ich nowa fala, jednak nie jest jasne, skąd przybyły tym razem.

Zwierzęta wychodzą głównie w nocy, kiedy pada deszcz i łatwo mieszają się z liśćmi. Kiedy nie są na zewnątrz, zakopują się w ziemi na głębokości nawet do 20 centymetrów. Do ich znalezienia użyto specjalnych psów tropiących. 

A mówili – nie taki ślimak groźny jak go malują 😉

YouTube
YouTube
Instagram